Zawody

“Zaślubiny z morzem” 2019

Zastanawiałem się czy na nie pojechać po ostatniej mojej wpadce na zawodach w Łebie. Nie mogłem tam ustawić w strzelaniu próbnym przyrządów i wszystko szło do góry, byłem tak pewien dobrego ich ustawienia, że spartoliłem start a liczba trafień była poniżej 500 pkt (w Ppn60), rezultatem tego było ostatnie miejsce na liście RTS. Drugi start był lepszy ale nie za wiele. Zapłaciłem frycowe.


Do zawodów w Pucku podszedłem już nieco spokojniej, nie miałem też stanowiska obok wielokrotnego Mistrza Świata i Europy, Łukasza Czapli, co wcześniej lekko mnie deprymowało. Z drugiej strony piękny jest sport strzelecki, że na zawodach możesz strzelać obok Mistrza Świata i to bez wcześniejszych eliminacji (to ta indywidualność tego sportu).
Nastała godzina startu, całkiem przyzwoita bo 9.50 (próbne). Zająłem miejsce i rozpocząłem przygotowania. To co tym razem innych deprymuje (czasem i mnie, ale ja jestem na to przygotowany) jest moja postawa, a w szczególności leworęczna strona – co wiąże się z tym że jestem odwrócony nie plecami do zawodnika a twarzą. Jak Kaszpirowski mogę zatem wprowadzić sąsiada w trans (pozytywny oczywiście) patrząc mu w oczy. Tym razem nie był to Łukasz.


W czasie próbnych dokonałem stosownych poprawek na przyrządach i rozpocząłem strzały oceniane. Pierwsza seria a jest ich 6 (6x10strz.) wypadła całkiem nieźle 93 pkt, nie odczuwałem tremoru i nie słyszałem (tak, nie słyszałem!) bicia swojego serca, chociaż nie było znów tak pięknie, gdyż od 2-3 dni miałem narastający stan przeziębienia. Druga seria była niestety słabsza 88 pkt., chyba za bardzo się podnieciłem, że dobrze mi “żre”. Po wewnętrznym ochrzanie i przywołaniu “do porządku”, trzecia seria 96 pkt. No pięknie, oby tylko tak zostało…. no nie zostało ;-( kolejne to 88 pkt, 90 i 93 pkt. Łączna ilość uzyskanych punktów to 547. Nie jest to jak dla mnie na pewno żadna porażka, raczej dobra baza wyjściowa do dalszego treningu. W kolejny dzień nie strzelałem i może dobrze bo kaszel chyba nie pozwoliłby mi na złożenie.

Na zdjęciu na pierwszym planie stanowisko sędziowskie z drukarkami systemu SIUS – po każdym strzale następuje wydruk.


Z ciekawostek to dziwne zachowanie Sędziego (nie bezpośrednio do mnie) kiedy schylałem się za każdym razem po wodę , którą postawiłem koło nogi. Okazało się później, że był na zawodach zawodnik, który rozlał sobie wodę, czy wodę z sokiem, niby przypadkiem (a może przypadkiem) pod swoje nogi co dawało mu lepszą przyczepność do podłoża.

Na zdjęciu obok wyniki jeszcze podczas strzelania innych zawodników. Ostatecznie zająłem miejsce 15 w zawodach klasyfikacyjnych.